Gospodarstwo pani Wiesi i pana Kazimierza

ludzie

Można powiedzieć, że w gospodarstwie pani Wiesi kurczakami zajmują się aż cztery kolejne pokolenia. Budowę kurnika pamięta jeszcze babcia Fela… Jej synowa – pani Wiesia – cieszy się, że syn z żoną chcą kontynuować rodzinną tradycję. Wnuki także lubią kurczaki i chętnie zaglądają do kurnika.

 

W swoim regionie – niedaleko Międzyrzeca Podlaskiego – pani Wiesia z mężem byli jednymi z pierwszych hodowców kurczaków tej rasy. Chowem Kurczaka Zagrodowego gospodarze zajmują się od ponad 15 lat. Wcześniej, przez ponad 20 lat, trzymali kury po prostu na jajka.

Pani Wiesia z pasją opowiada o swojej codziennej pracy:

 

„Kocham przyrodę! Jak rano wstaję, to zaraz idę do kurnika i wypuszczam kury. Lubię ten moment, ten czas daje mi energię na cały dzień”.

 

Obserwowanie kur jest zdaniem gospodyni także ważnym elementem chowu kurczaków:

 

„Taka hodowla nie obyłaby się bez nadzoru. Trzeba obserwować zachowanie kurczaków: czy piją wodę, czy są spokojne, jak wyglądają ich pióra, co robią… Nie ufam maszynom. Na przykład piec nie widzi, że małe kurczaki zbierają się w grupy. A ja widzę i wiem, że wtedy trzeba zwiększyć ogrzewanie, dorzucić do pieca, by było im cieplej”.

 

dzieci karmia kury  Wiesia z rodziną

 

Dla kur ważne jest światło dzienne i świeże powietrze. Większe kurczaki chętnie chodzą po zagrodzie. Gdy pani Wiesia widzi nadciągające chmury, od razu idzie, żeby zagonić kurczęta do kurnika, by nie zmokły. Natomiast podczas upałów – aby kurczaki łatwiej je znosiły – podaje im ziółka.

 

„Obserwujemy, obserwujemy, obserwujemy… Jest trochę pracy, ale jest i satysfakcja. Cieszę się, gdy widzę, że są zdrowe, jedzą i rosną. Cieszę się też, że ktoś będzie potem jadł porządne mięso, bo uważam, że Kurczak Zagrodowy to jest kurczak dla mądrych ludzi” – dodaje z przekonaniem pani Wiesia.